Zaznacz stronę

Jak unikać trudnych sytuacji – to pytanie spędza sen z powiek wielu rodzicom i słyszę je na konsultacjach wielokrotnie. „Byliśmy u dentysty, bardzo go bolało – zgodziłam się, a teraz będzie miał traumę, trzeba było tego nie robić” albo „Babcia ma stare metody, to córkę przestrasza. Może zakażę im spotkań…?” Co robić z trudnymi sytuacjami?

 

Chcielibyśmy czasami cały świat dopasować, naprawić, zmienić, żeby nam pasował, żeby wspierał dzieci i żeby było tak, jak chcemy. Naszą intencją jest troska o dziecko, pragniemy dla niego szczęśliwego dzieciństwa, bez trosk, niepokojów, traumatycznych lub trudnych doświadczeń. Pewnie różne potrzeby mogą stać za tymi pragnieniami u różnych rodziców. Czasami to będzie potrzeba troski, wsparcia, czasami szacunku, może kompetencji, może wolności wyboru…? Warto sobie odpowiedzieć na to pytanie o potrzebę, bo ona pokazuje nam, dlaczego to jest takie ważne dla nas. Tę potrzebę można zaspokoić na wiele sposobów i nią się zaopiekować, ale zostawimy ten temat na inny artykuł. Na ten moment warto zauważyć, że przyglądanie się jej może być istotne, by nie kierowała nami „z tylnego siedzenia”, by ją sobie uświadomić i móc wybrać, co chcemy zrobić.

Czy da się uniknąć trudnych sytuacji w życiu dziecka? Są takie sytuacje, na które mamy wpływ (możemy wybrać przedszkole czy szkołę – by zapewnić empatyczny kontakt z dzieckiem; możemy wybrać lekarza – który „ma podejście” do dzieci, jest życzliwy i empatyczny; możemy szukać znajomych o podobnych wartościach, jak nasze czy dostosowywać posiłki do gustów dzieci), ale jest też ogrom takich, które wymykają się naszej kontroli, dzieją się niezależnie od naszych wysiłków, zaskakują nas lub nie możemy ich zmienić (babcie, nagłe sytuacje, wypadki i leczenie szpitalne, reakcje znajomych lub sąsiadów, momenty przestrachu, niespodziewane wydarzenia – ujadający pies, złamanie nogi, sąsiadka, która chce dotknąć dziecko w twarz czy jakiekolwiek inne).

Podobnie nie mamy wpływu (lub mamy ograniczony wpływ) na inne osoby, które są w życiu dziecka i na ich relację z dzieckiem (mąż/ żona, nauczyciel, dziadek lub przyjaciel – będzie budował własną relację na swoich warunkach, zgodną z przekonaniami, pomysłami, zasobami). Możemy im pokazywać nasze pomysły, inspirować, jednak to każdy indywidualnie wybiera swój sposób na budowanie relacji z innymi ludźmi, także z naszym dzieckiem.

Czy zatem jesteśmy na przegranej pozycji? Jeśli naszym pomysłem jest unikanie trudnych sytuacji to raczej tak – ale moim zdaniem nie chodzi o to w życiu, by unikać trudnych sytuacji, podobnie, jak emocji (złości, frustracji czy smutku), ale by umieć sobie z nimi radzić, mieć narzędzia do pracy z nimi, do odczytywania ich, korzystania z nich oraz by umieć dziecko wspierać w przeżywaniu trudności, by dostały wsparcie, jakiego potrzebują.

 

Jak wspierać?

 

Możemy przyjąć, że trudne sytuacje się zdarzają oraz pozwolić im wybrzmieć. Nie zgadywać ich, nie odwracać uwagi, tylko dać im przestrzeń na zaistnienie. Dziecko płakało u dentysty? Zapytajmy o to i pozwólmy mówić: chyba cię bolało dziś u dentysty, co? … przestraszyłeś się troszkę? … zaskoczyło cię, myślałeś, że będzie mniej bolało? …

Dajmy czas dziecku i pokażmy, że to jest okej, że powie, że bolało, wkurzy się albo będzie płakać. Emocje chcą wybrzmieć, dajmy im czas i przyzwolenie.

Możemy sprawdzić, jakie potrzeby kryją się za tymi uczuciami, które się pokazały – czy to potrzeba bezpieczeństwa, wyboru, bycia widzianym, uznania, integralności…? Może jakaś inna? Samo nazwanie jej pokazuje dziecku, że jest widziane ze swoimi potrzebami, a może też znajdziemy pomysł, jak o tę potrzebę możemy zadbać (teraz, albo następnym razem)?

Możemy także opowiedzieć całe zdarzenie dziecku, choć wydaje się to dziwne, to dzieci czasami nie łączą tego, co się wydarzyło w całość, skupiają się na bólu albo przestrachu i opowiedzenie całości może je wesprzeć w zintegrowaniu tego wydarzenia. Pojawia się więcej spokoju, zrozumienia.

Warto pokazać, że jesteśmy po dziecka stronie. Jeśli to była nasza decyzja z tym przykładowym dentystą – opowiedzieć, dlaczego to było naszym zdaniem potrzebne czy sensowne. Pokazać tę troskę, która tam była. Powiedzieć o naszej perspektywie.

Jeśli dziecko płacze, pozwólmy mu przeżyć ten smutek do końca, wyrazić, wypowiedzieć lub zwyczajnie wypłakać w nasze ramię lub będąc blisko i okazując zrozumienie. Ważne, że nie chodzi tu o wypłakiwanie się z bezsilności, ale w bliskości rodzica, jemu, rodzicowi wyrażając ten smutek.

 

Co możesz powiedzieć?

 

Słyszę cię…

A więc to było tak nagle i nie byłeś przygotowany…?

To musiało chyba boleć, co?

Chcesz mi o tym opowiedzieć?

Chcesz, żebym Ci o tym opowiedziała?

Chcesz usłyszeć, jak to było?

Aha, i jak pani ci przytrzymała głowę, to ty byłeś zaniepokojony? Tak?

Zezłościłeś się, bo naprawdę ci zależało, żeby wybrać, który to będzie?

Ważne było dla ciebie, żeby być wziętym pod uwagę?

Chcesz to wypłakać?

Chcesz się przytulić?

 

Jakie jeszcze inne zdania są pomocne w Twoim domu? Podziel się w komentarzach!

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Subscribe to our newsletter

Get updates direct to your inbox.

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail.pl