Zaznacz stronę

Osobiście nie za bardzo lubię sformułowanie „stawiać granice”, choć jednocześnie temat granic jest dla mnie w relacji z samą sobą i otoczeniem niezmiernie ważny. Co więcej, widzę dużą wagę świadomości granic w środowisku edukacji, z którym często pracuję. Gdy myślę o granicach, kluczowe jest dla mnie by znać swoje granice, wiedzieć gdzie są i jak je odczuwamy.

 

Drugi ważny aspekt tematu granic to komunikowanie ich otoczeniu:

– Na ile mam gotowość mówić o swoich granicach innym i jak oraz kiedy to robię?

– Czy osoby ze mną współpracujące wiedzą co jest dla mnie ważne i dlaczego, gdzie przebiegają moje granice, czy informuję je jak się zbliżają do moich granic?

Ostatnio pracowałam coachingowo z nauczycielką, która właśnie przyszła na sesje z tematem „stawiania granic”, zarówno uczniom, jak i rodzicom. Zapytana o rozwinięcie tematu powiedziała, że ma już dość, że jej granice są stale przekraczane. Wskazała na konkretną sytuację. Na początku roku dała rodzicom uczniów z klasy, gdzie jest wychowawcą swój prywatny telefon na sytuacje awaryjne. Nie doprecyzowano, bo trudno to zrobić, co dokładnie znaczy sytuacje awaryjne, a dla mojej klientki było to dość jasne, że chodzi o sytuacje zagrożenia zdrowia, wypadki losowe i inne naprawdę bardzo poważne zdarzenia.

Przed końcem semestru jedna z mam napisała do mojej klientki w poniedziałek sms z zapytaniem:

‚o jakiej godzinie młodzież wróci z wycieczki w środę, bo umawia synowi wizytę u lekarza’. Nauczycielka odpisała.

Nie znała szczegółów co to za wizyta, czy była to sytuacja nagła, ważna. Chciała pomóc mamie i uczniowi, ale jakoś w brzuchu poczuła ścisk, jakby niezgodę, sygnał, że oto zgadza się na coś, na co nie chce się zgadzać. Miała nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy.

W kolejnym tygodniu ta sama mama również poprzez sms zapytała:

czy jej syn może przynieść wypracowanie dzień później, bo wrócili późno z urodzin babci i po prostu nie zdążył’.

Czytając tego sms moja klientka czuła wzbiera jej fala złości. Pojawiły się myśli:

– „co ona sobie myśli”

– „czy ja jestem ich prywatną sekretarką”

– „co za brak kultury”.

Jednak nie chcąc robić afery pomimo zaciśniętych szczęk, ucisku w żołądku i spięcia w karku odpisała mamie, że jak najbardziej taka opcja jest możliwa.

Gdy więc pojawił się za kilka dni sms z pytaniem o potrawy na Wigilię klasową, nie wytrzymała i w akcie desperacji zablokowała numer tej mamy. Poczuła ulgę. – Koniec z smsami o bzdetach – pomyślała, lecz zaraz pojawiło się poczucie winy i wstyd. Nie tak chciała budować relacje z rodzicami. Zależało jej na szczerości, otwartości i współpracy. W trudnych sytuacjach, gdy w klasie pojawiła się przemoc, gdy dzieci poskarżyły się, dużo łatwiej było jej mówić o tym, co jest dla niej ważne i otwarcie prowadzić dialog. Gdy jednak chodziło o „bzdurki i nieważne smsy” jakoś utykała. Nie chciała być odebrana jako czepialska, czy nieuprzejma. Bała się powiedzieć, że zależy jej, by jej prywatny telefon był wykorzystywany do kontaktów w nagłych, wyjątkowych sytuacjach, a sprawy o których pisała mama tego ucznia, chciałaby rozwiązywać na dyżurze lub na spotkaniach przed czy po lekcjach, lub choćby poprzez librus. A przecież finalnie, to co zrobiła nie było w żaden sposób ani profesjonalne, ani miłe, ani co najważniejsze zgodne z nią.

Chcąc zadbać o relację, wybrała sposób przemilczenia i rezygnacji z siebie, który zaskutkował agresją i ryzykiem konfliktu. Moja klientka dotarła do tego, że zależy jej, by dbać o spójność z tym, co dla niej ważne, a jednocześnie by jej słowa czy czyny budowały kontakt  i relację. Choć nadal czuła niepokój, postanowiła zadzwonić do mamy ucznia i wyjaśnić z nią zaistniała sytuację. Co więcej, zaplanowała na najbliższej lekcji wychowawczej w klasie rozmowę, czym są nasze granice i jak je rozpoznawać i jak o nich mówić, by być usłyszanym, a jednocześnie by nie zerwać kontaktu.

Uświadomiła sobie, że jej ostatni wybuch w klasie, z którego tez nie była zadowolona, bo powiedziała dzieciom: „czy Wy znowu musicie tak rozrabiać. Nic do Was nie dociera” też był komunikatem nie wprost o jej granicach i danym dużo, ale to dużo za późno i co w sumie najważniejsze, jest pewna, że zaskoczył jej uczniów, a co więcej wcale nie wiedzą dokładnie, o co jej chodzi. – Ach jest przede mną praca do wykonania – mówić konkretnie, o co chcę innych poprosić nim będę tak zirytowana, że będę krzyczeć, oceniać czy oczekiwać – powiedziała do siebie na koniec.

 Zapraszamy na warsztaty NVC w edukacji:

NVC w edukacji online

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Subscribe to our newsletter

Get updates direct to your inbox.

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail.pl