Tego dnia nie poszli na ryby. Zajęli się kompletowaniem brakujących elementów sprzętu i długo rozmawiali o tym, jak można wyciągać wnioski z trudnych chwil, w jaki sposób każde z nich czuje złość lub smutek oraz co pomaga im się wyciszyć i wrócić do siebie. To historia o tym, jak wspierać siebie i dziecko w trudnych chwilach i jakie narzędzia daje nam NVC (Porozumienie bez Przemocy)

Autorki: Joanna Berendt, Ewa Truszkowska

 

Do prawidłowego rozwoju potrzebujemy relacji, bycia widzianym i przyjętym takim, jakim jesteśmy. Bo poczucie bezpieczeństwa (fizycznego, ale i emocjonalnego), zaufanie oparte na doświadczeniach, że nasz głos ma znaczenie, nasze potrzeby się liczą to warunki optymalne do wzrastania. I zupełnie nie piszemy tutaj o bezstresowym wychowaniu, nie chodzi nam też o to, by zamienić dominację dorosłego na dominację dzieci.

To, co proponujemy, to bezpieczne budowanie więzi, gdzie jest przestrzeń do rozmów o emocjach, o tym co dla wszystkich domowników jest ważne, gdzie poprzez dialog szukamy rozwiązań wygrany-wygrany, a rodzice trzymają bezpieczną ramę, w której dziecko może doświadczać życia, sprawdzać, eksperymentować a następnie wspólnie z dorosłymi uczyć się z tych doświadczeń w atmosferze wzajemnego szacunku, akceptacji. W takiej przestrzeni, gdzie jest miejsce na poszanowanie godności, zarówno dużych, jak i małych, jest miejsce by w trudnych sytuacjach rozmawiać, a oceny i krytykę tłumaczyć na język uniwersalnych ludzkich potrzeb. W codziennych rodzinnych sytuacjach (choć nie tylko rodzinnych, bo podobnie jest w środowisku zawodowym), często doświadczamy silnych emocji, a sytuacje, w których jedna osoba chce czegoś innego niż druga, niejednokrotnie przeradzają się w kłótnie i konflikty. A przecież mogłoby być inaczej. Konflikt mógłby być sygnałem do zatrzymania się i wspólnego poszukania potrzeb obu stron. By tak się stało potrzebny jest świadomy, ugruntowany dorosły umiejący nie tylko zarządzić swoimi emocjami, lecz i pomóc w okiełznaniu emocji młodszym lub tym, którzy w danym momencie mają mniejszy dostęp do zasobów.

W Porozumieniu bez Przemocy, na którym opieramy się w pracy i życiu, za słowami i czynami – zarówno naszymi, jak i innych, niezależnie od ich treści – chcemy szukać uniwersalnych ludzkich potrzeb, bo wierzymy, że dzięki temu możemy budować relacje, zobaczyć człowieka bez etykiet, ról, a w zamian z sercem. Widzenie potrzeb innych osób wcale nie oznacza, że działania, które wybierają (w NVC nazywamy je strategiami) nam się podobają czy odpowiadają. Nie znaczy też, że poszukując potrzeb innych osób rezygnujemy ze swoich potrzeb. Szukamy rozwiązań uwzględniających potrzeby wszystkich: i małych, i dużych.

Dzieci potrzebują świadomych towarzyszy procesu wzrastania, którzy umieją z nimi rozmawiać o emocjach i wiedzą jak wspólnie z nimi szukać potrzeb za działaniami czy słowami.

Jak takie wsparcie mogłoby wyglądać, pokażemy na przykładzie.

Wyobraźcie sobie ośmiolatka, który właśnie odkrył wędkowanie i bardzo, ale to bardzo je polubił. Każdą wolną chwilę chciałby spędzać, próbując swoich sił w nowym zajęciu. Na początku wakacji umówił się z mamą, że w miarę możliwości będą codziennie chodzić na ryby. Tak miało być i tego ranka, o którym piszemy. Wstali wcześnie, jednak zanim mama przygotowała się do wyjścia, zniecierpliwiony chłopiec zapytał, czy może pójść sam, bo już nie ma siły czekać, a nogi mu same wyrywają się do drogi. Mama zgodziła się. Nie minęło kilka chwil, gdy młody wrócił, mówiąc ze złością:

– Ale ze mnie idiota!

– Co się stało? Dlaczego wracasz? – spytała zaskoczona mama.

W odpowiedzi syn pokazał jej połamaną wędkę.

– No ładnie! – pomyślała – kolejny sprzęt do wymiany. Aż dwa dni się nim cieszył!

Zatrzymała się jednak, bo zauważyła jak w jej umyśle rozkręcają się oceny – taki teatr mentalny, który, gdy nabierze mocy, trudno jest okiełznać, a co więcej, utrudnia kontakt ze sobą i innymi. Mama nie pozwoliła myślom się nakręcać i spokojnie powiedziała – O, połamana wędka. Jesteś zdenerwowany, bo chciałeś łowić ryby i teraz to nie jest możliwe, tak?

– Tak. Wszedłem na podwórko wujka Piotrka, wędka zaczepiła się za gałąź i się połamała. – odpowiedział chłopiec drżącym głosem, a łzy zaczęły płynąć po policzkach.

Słysząc to w głowie mamy znowu rozpędzały się oceny: Kto normalny chodzi z rozłożoną dwumetrową wędką na ryby?! I po jakiego diabła polazłeś do Piotrka przez te krzaczory?!  A w ogóle, dlaczego na mnie nie poczekałeś?! Dobrze ci tak! Masz za swoje! – i tym podobne mało konstruktywne zdania. Każde z nich nakręcało kolejne. Zazwyczaj po takich wybuchach mama miała poczucie winy, młody był obrażony, a na ich relacji pojawiały się rysy. Dziecko otrzymywało przekaz, że w trudnych sytuacjach na dorosłych nie można polegać i w imię świętego spokoju lub w obawie przed awanturą bądź karą, lepiej jest skłamać czy przemilczeć, niż powiedzieć prawdę. Niejednokrotnie prowadziło to do zamykania się i trudności w budowaniu kontaktu.

Na szczęście tym razem było inaczej. Dzięki temu, że mama od dłuższego czasu próbowała stosować Porozumienie bez Przemocy w swoim życiu, wsłuchiwała się w siebie, swoje uczucia, sygnały z ciała, szukała swoich potrzeb i przyglądała się im. Uczyła się również dbania o siebie i zaspokajania swoich potrzeb, tak jak dbała o potrzeby innych członków rodziny. Praktykowała też otwarte mówienie o tym, co dla niej ważne i formułowanie próśb, które zwiększały szanse na budowanie kontaktu, a finalnie, na zaspokojenie potrzeb. Szło jej różnie, gdyż wychowała się w domu, w którym kwestia dialogu i porozumienia nie była priorytetem i czasami empatia była łatwa, a nieraz stereotypy i nawykowe zachowania brały górę.

Jak już wspomniałyśmy, tego dnia było inaczej – mama miała kontakt ze sobą i swoimi zasobami. Oczywiście wolałaby, aby ten dzień potoczył się inaczej i dla niej, i dla synka, i dla tej nieszczęsnej wędki, a jednak dostrzegła smutek w oczach dziecka i jego cierpiące serce. Zatrzymała pojawiającą się w głowie falę ocen i ani jedno z powyższych słów nie wyszło z jej ust. Tym bardziej, że chłopiec coraz bardziej płakał, doświadczając zapewne bezsilności i złości.

Mama odłożyła oczekiwania i oceny na bok. Była przy synku, otulając go przestrzenią miłości i akceptacji, gdzie było miejsce na jego łzy i inne emocje. Siedzieli wtuleni w siebie, w ciszy słychać było tylko szloch syna. Mama oddychała, miała wewnętrzną zgodę na łzy, na to, co teraz jest w dziecku żywe. Po kilku minutach, gdy chłopiec się wyciszył i emocje nieco opadły – zapytała:

– Jest ci smutno, bo popsuła ci się wędka i teraz nie możesz łowić ryb, tak?

– Tak. Bardzo! – odpowiedział, a mama kontynuowała.

– Lubisz wędkowanie i pewnie chciałeś dziś jak najszybciej być nad wodą, tak?

– Tak, uwielbiam łowić ryby! – odpowiedział chłopiec, a jego ciało jakby jeszcze odrobinkę się wyciszyło.

– Fajnie jest móc robić to, co nam sprawia radość, prawda?

– Bardzo fajnie. – odpowiedział synek łkając a mama wciąż tuliła synka i pytała dalej.

– Trudno Ci było poczekać na moment wędkowania od samego rana, tak?

– No tak i dlatego chciałem przyśpieszyć i sobie ułatwić, ale nie wyszło – powiedział spuszczając głowę.

– Miałeś plan, by przyśpieszyć i ułatwić i on nie zadziałał tak jak chciałeś. Zaskoczyło Cię to? – dopytywała mama.

– Tak. Nie wiedziałem, że to się tak może skończyć. – powiedział chłopiec. W oczach ponownie pojawiły się łzy a po chwili dodał – Chciałem, żeby było szybciej, bo wiesz, ja nie umiem jeszcze rozkładać tej wędki. Zawsze żyłka mi się plącze. To było naprawdę głupie! – powiedział spuszczając głowę.

– To łowienie ryb jest dla ciebie naprawdę bardzo ważne i złościsz się, bo bez wędki nie możesz robić tego, co ci sprawia ogromną radość, tak? – zapytała mama, a syn przytaknął.

– Wolałeś iść z rozłożoną długaśną wędką, choć nie było to ani wygodne, ani bezpieczne, niż męczyć się na brzegu, rozkładając ją, mam rację? – zgadywała mama.

– Tak, i nie musiałem się denerwować, że żyłka znów się poplącze.

– Rozumiem. – odparła – Czy teraz masz pomysł, co mógłbyś zrobić inaczej, żeby w przyszłości móc spokojnie łowić ryby, a jednocześnie nie martwić się, że sprzęt się zepsuje? – pytała dalej mama.

– Mógłbym zostawić wędkę na brzegu i dopiero wtedy pójść przywitać się z wujkiem.

– Aha. – przytaknęła. – A przychodzi ci do głowy jeszcze jakieś rozwiązanie?

– Może poproszę wujka, żeby mnie nauczył, jak rozkładać i składać wędkę, albo sam w domu to poćwiczę.

– Cieszę się, że sam znalazłeś tyle nowych rozwiązań. A jak ty się teraz czujesz?

– Troszkę lepiej – z lekkim uśmiechem odpowiedział syn.

– Które rozwiązanie masz ochotę wybrać? – zapytała mama

– Najpierw spróbuję sam, a jak mi się nie uda, to poproszę wujka o pomoc.

Mama uśmiechnęła się i zamknęła oczy, by nacieszyć się przez chwilę tym momentem. Nie zawsze ma siły, by reagować tak, jak chce, a jednak coraz częściej jej to wychodzi i chciała ten moment zapamiętać jako swój kolejny wewnętrzny skarb – dobra chwila w relacji ze sobą i w relacji z synem.

Tego dnia nie poszli na ryby. Zajęli się kompletowaniem brakujących elementów sprzętu i długo rozmawiali o tym, jak można wyciągać wnioski z trudnych chwil, gdzie i w jaki sposób każde z nich czuje złość lub smutek, co pomaga im się wyciszyć i wrócić do siebie. Dla mamy ta rozmowa była cennym momentem w procesie wdrażania NVC w życie. Była z siebie dumna i cieszyła się, że w sytuacji, w której nawykowo zdarzało się jej sięgać po kary, co powodowało u dziecka poczucie winy i wstydu, dziś pokazała synowi, że błędy to nie tragedia – to materiał do analizy i nauki na przyszłość, do przyglądania się temu co dla nas ważne i szukania sposobów, by o to dbać. Wieczorem w dzienniku empatii dla siebie napisała: „Różne sytuacje życiowe, które nas spotykają dają nam informację o naszych zaspokojonych i niezaspokojonych potrzebach. Kluczowe jest co my z tą informacją zrobimy”. A następnego dnia, podczas kolejnego połowu z przygodami, usłyszała od syna słowa, które utwierdziły ją w przekonaniu, że idzie właściwą drogą:

– Wolę, kiedy ty chodzisz ze mną na ryby, a nie inni dorośli. Bo jak mi się haczyk zaplącze lub coś idzie nie tak, to ty spokojnie, bez nerwów mi tłumaczysz lub pomagasz. Lubię się złościć przy tobie, jakoś mi wtedy łatwiej!

 

Współautorka Ewa Truszkowska absolwentka filologii, nauczycielka języków obcych w szkole podstawowej. Pasjonuje się rozwojem osobistym, uczestniczyła wielu warsztatach empatycznej komunikacji w małżeństwie prowadzonych przez dr Agnieszkę Kozak, obecnie studiuje Porozumienie bez Przemocy wg M. Rosenberga na studiach podyplomowych w Collegium Civitas. Prywatnie żona i mama dwóch synów w wieku szkolnym.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Subscribe to our newsletter

Get updates direct to your inbox.

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail.pl