Zaznacz stronę

Konflikty między dziećmi mogą przejawiać się kłótnią, wyrywaniem sobie rzeczy, zabawek, biciem się, kopaniem, gryzieniem… Dzieci wkładają dużo energii w kłótnie, a też nas, rodziców, opiekunów te ich kłótnie mogą czasami dużo energii kosztować. Kilka bliskościowych porad NVC.

 

Jakie masz skojarzenia ze słowem „konflikt”? Jakie sytuacje przywodzi Ci na myśl? Czy myślisz o eskalującym problemie, w którym bardzo trudno zaopiekować się relacją? O niebezpieczeństwie, zagrożeniu? Walce? O tym, że w konflikcie ktoś musi przegrać, żeby ktoś mógł wygrać?

A przecież w relacji naszych dzieci miało być tak pięknie. „Będzie mieć siostrę – będą mieć siebie na zawsze” – czy nie tak marzyłaś, marzyłeś, gdy myślałaś, myślałeś o tym, że będziesz mamą lub tatą dwójki, trójki (czy więcej) dzieci? By mogli na sobie polegać, by mieli do siebie zaufanie, by mieli wsparcie, by się przyjaźnili i spędzali ze sobą czas… W chwilach kłótni, sporów, sprzeczek czy bijatyk to marzenie obraca się w gruzy, a Ty z niepokojem myślisz: na pewno robię coś nie tak!

 

To normalne, że dzieci się kłócą!

 

To całkiem naturalne, że gdy pojawia się konflikt, to próbujemy go rozwiązać. Konflikt zachodzi wtedy, gdy mamy różne zdanie, różne zdanie, odmienne pomysły na to, co robić, jak działać. Gdy tak jest, postanawiamy się dogadać i często to dogadywanie się polega na przekonywaniu drugiej osoby do naszego pomysłu, do naszego zdania. Ale ta druga osoba często ma podobny pomysł, a dodatkowo, gdy na nią naciskasz, ona się usztywnia i tym bardziej trudno się dogadać. Sytuacja eskaluje i zaczyna się kłótnia, a potem może bicie się? To są właśnie sposoby dzieci na rozwiązanie konfliktu. Nie mają jeszcze dostępu do innych metod, dlatego się kłócą lub biją.

Gdyby jednak sięgnąć głębiej, okaże się, że pod naszymi pomysłami i strategiami są ukryte potrzeby. Potrzeby wg NVC (Porozumienia bez przemocy) to siła napędowa, która zawsze w każdej sytuacji motywuje nas do działania, mówienia, robienia różnych rzeczy. Dzieci też robią i mówią coś po to, by zaspokoić swoje potrzeby. Problem polega na tym, że gdy nie jesteśmy świadomi potrzeb, zaczynamy przywiązywać się do strategii, a gdy nasze strategie się różnią – mamy konflikt! By rozwiązać konflikt warto wejść w przestrzeń potrzeb i empatii.

 

Czy dzieci mogą same się dogadać?

 

Raczej będzie im trudno dojść do porozumienia, w którym będą obie strony zadowolone, jeśli nie dostaną w tym wsparcia, bo mało które dziecko ma świadomość tego, co się dzieje w kłótni. Zejście do poziomu potrzeb może być trudne, nazwanie ich, znalezienie i sprawdzenie, jak inaczej chcemy je zaspokoić – wręcz niewykonalne, jeśli nie ćwiczymy takiej umiejętności.

My, dorośli też mamy z tym problem, bo nikt nas przecież nie uczył tego i w konfliktach zaczynamy się kłócić, albo ustępujemy (to echo napomnień: bądź mądrzejszy i ustąp głupszemu), albo walczymy (o swoje), albo udajemy, że nic się nie dzieje, zamiatając pod dywan niedogodności i mówiąc, że w sumie to jest okej. Jednak nierozwiązane konflikty pozostawiają po sobie „zapaszek”, nie jest łatwo o nich zapomnieć, łatwiej się w przyszłości w tej relacji konfliktować. Podobnie niezaspokojone potrzeby nie znikają i w ten czy inny sposób próbują dojść do głosu.

 

Rodzic mediatorem NVC

 

Dlatego warto nabyć umiejętności, praktyczne narzędzia wspierania dzieci w konfliktach. W NVC mamy cały zasób narzędzi do takiego działania. Pokazujemy dzieciom w ten sposób, że warto się słyszeć, warto się wypowiedzieć, nie tłumić emocji i nie ukrywać potrzeb, nie trzeba ustępować i nie trzeba kończyć z żalem lub złością i poczuciem totalnej niesprawiedliwości, a zamiast tego można się dogadywać, znajdować rozwiązania, które działają dla wszystkich, czyli rozwiązania win-win (wygrany-wygrany). Z konfliktu można wyjść w bliskości i zrozumieniu, dowiedzieć się czegoś o drugiej osobie i naszej relacji, wzbogacić relację, zbliżyć się do siebie, w zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu.

Czy ta druga opcja nie brzmi lepiej?

Jak więc wspierać dzieci w konfliktach? Warto pamiętać o tym, że konflikty są tylko informacją o nietrafionych strategiach i wspólnie z dziećmi poszukiwać potrzeb, które są tak ważne w danej chwili. Może to jest potrzeba zabawy, a może współpracy, bycia wziętym pod uwagę, wyboru, bycia ważnym, harmonii, dotrzymywania umów, siły grupowej lub inna. Gdy znajdziemy tę potrzebę po każdej ze stron następuje piękna chwila usłyszenia się, wzajemnego zrozumienia (aha, a więc o to ci chodzi!). Lubię ten moment, nawet gdy nie jest wyrażony wprost. Gdy wspieram swoje dzieci, to bardzo często one nagle mają nowe pomysły, które biorą pod uwagę to, czego się właśnie o swoich potrzebach dowiedziały i odchodzą w przyjaźni do dalszej zabawy.

 

Co się dzieje -> uczucia -> potrzeby -> rozwiązania

 

Oczywiście czasami jest to trudne, a czasami płynie, im częściej wspólnie rozwiązujemy konflikty w duchu porozumienia – tym łatwiej nam idzie z kolejnymi konfliktami. Lub czasami zauważamy, że chodzi jeszcze o coś, o jakiś stres, złość czy lęk z innej sytuacji, tłumiony i nie wyrażony i wtedy opiekujemy się tym uczuciem i potrzebą, do której prowadzi. I o tym uczuciu poinformował nas konflikt, a zobaczyliśmy je, bo daliśmy sobie czas na wzajemne zrozumienie i bycie zrozumianym.

Ważne dla mnie jest to, by pamiętać, że rodzic nie musi rozwiązywać konfliktów, rodzic wchodzi do relacji jako mediator, osoba wspierająca te osoby w konflikcie – obie tak samo. Wspiera – słuchając, zgadując potrzeby, empatyzując z obiema, a gdy wszyscy są usłyszani, następuje moment rozwiązania. I to rozwiązanie zazwyczaj znajdują dzieci.

 

Życzę Ci powodzenia w byciu mediatorem! A jeśli potrzebujesz wsparcia, to zapraszam na kurs online Empatyczne pogotowie (i mentoring!) Wejdź i zobacz!