– Nie będę jadł, bo tu nie ma NIC do jedzenia – wykrzyczał Tadzik, siedząc przy zastawionym stole. Ciocia zmarszczyła brwi. – Zrób mi kromkę z ketchupem. – Ciocia podniosła brwi ze zdziwienia, które mieszało się ze złością. Bo się tyle napracowała dla nich, a Tadzio taki niewdzięczny. Powinnaś go trochę przegłodzić, to by się nauczył. Rozpieściłaś go, to masz.

– Pocałuj ciocię, podziękuj ładnie za prezent, ciocia się postarała, no podziękuj. – namawia mama, narasta w niej bezsilność i irytacja, chciałaby już wyjść i odetchnąć w samochodzie. A tu znowu to samo. A córka woła przez łzy: nie podoba mi się i nawet nie wiem, czy go zatrzymam!
Sytuacja staje się napięta. Potem jeszcze braciszek zaczyna płakać i już wiesz, że rodzina ma o czym mówić przez najbliższy rok. Lub dwa.

Tyle oczekiwania na święta, spotkania, podróże, odpoczynek i ulubioną sałatkę, a potem jest jak zawsze. Barszcz na haftowanym obrusie albo sok na koszuli, tupanie nogami albo skakanie na zabytkowej kanapie, szarpanie kota za ogon albo… gorzej – bo dzieci nie chcą się wpasować. Bo jest im trudno. Bo płaczą i grymaszą.

 

Dlaczego tak jest?

 

W domu bywa różnie, czasami jest świetna atmosfera a czasami nie umiecie się dogadać, ale w czasie świątecznych spotkań bywa trudniej niż zwykle. O co chodzi?

1. Fakty – zobaczmy tę sytuację na poziomie faktów: to, że dzieci grymaszą, że są uparte, że niewdzięczne – to nie jest obiektywna prawda, tylko nasza ocena. Być może w tej samej sytuacji ciocia powie „uparty”, a babcia, że to tylko dziecko? Fakty opisują to, co się naprawdę zdarza, to, co zarejestrowałaby kamera lub mikrofon. Czyli np. Tadzia, który prosi o kanapkę. Julkę, która mówi, że nie podoba jej się prezent lub ciocię, która mówi: „daj całusa”. Nasze oceny i interpretacje utrudniają zobaczenie sytuacji takiej, jaka jest, a łatwiej nam wpaść w złość czy irytację – bo nakręcają się myśli: że tak przecież nie można i trzeba to zmienić. Teraz. U cioci.

2. Zmiany – tyle nowego się dzieje, szybko, dynamicznie, a dzieci lubią porządek i harmonię. To uniwersalne potrzeby. Gdy więc nie są zaspokojone, dzieci przypominają o nich – czasami to są zachowania dla nas trudne. Wybicie dziecka z jego rytmu i spokoju, może nam pokazywać poprzez krzyczenie czy szarpanie. Albo przez niepokój, płacz, marudzenie. Każdy z nas lubi harmonię. Oczywiście lubimy też przygody i spontaniczność, więc niektóre dzieci znoszą zmiany z uśmiechem, a jeśli nie – to może warto troszkę zwolnić?

3. Bodźce – wiele dźwięków, zimno lub gorąco, dużo ludzi mówi różne, czasami dziwne, czasami zaskakujące (z perspektywy dziecka) rzeczy, ciasta, których zwykle nie ma, pierogi i śledzie na raz – dzieci, podobnie jak dorośli potrzebują spokoju i odpoczynku, jeśli mają zbyt dużo bodźców, to może być im trudno zachować równowagę. Reagują wtedy różnie: mogą płakać i krzyczeć, mogą szaleć, wariować, może być im trudniej złapać kontakt z dorosłym, usłyszeć coś, wypowiedzieć, co jest dla nich ważne. Niezaspokojona potrzeba odpoczynku i spokoju może się objawiać w różny sposób.

4. Przymus – dzieci lubią, tak jak i my – być brane pod uwagę, uwzględniane oraz lubią samodzielnie decydować, niezależnie od tego, ile mają lat. Jeśli komenderujemy, co i kiedy mają zrobić, do której ciotki zajrzeć, jakie prezenty wziąć, jakie rozpakować, gdzie usiąść i co zjeść (choć karp w galarecie wygląda naprawdę dziwnie), to może być im trudno nie tyle z tymi decyzjami, co z tym, że ktoś je wszystkie podejmuje bez pytania. Niezaspokojone potrzeby autonomii mogą objawiać się np. złością, która wydaje nam się nieuzasadniona, oporem/ uporem dziecka, odmową…

5. Naruszenie granic – ciocie całujące, przytulające, ściskające. Komentarze na temat tego, ile dziecko zjadło, co lubi, jak się uczy, ile urosło. Przymus witania się, właśnie teraz, gdy dziecko nie wie, jeszcze gdzie jest i kogo tam spotka i nie wie, czy jest bezpieczne. Przymus dziękowania, bez względu na to, czy się coś podoba czy nie. Przymus proszenia – one wszystkie mogą naruszać dziecka integralność i spokój. Mogą przekraczać granicę. I nie chodzi mi o to, że dziecko ma nie mówić dzień dobry i proszę – tylko o dyrygowanie dzieckiem, kiedy i komu co ma dać, powiedzieć, zrobić, pokazać. To może być dla dziecka trudne, może się wstydzi, może nie zna wszystkich, może zapomniało od ostatniej wizyty, może jest zmęczone, może zwyczajnie nie ma ochoty, a nacisk uczy je, że można nie szanować jego granic, można je pomijać, że nie są ważne. Moim zdaniem, zwłaszcza w czasie świątecznych wizyt ważne jest zachowanie przestrzeni dziecka – dla dziecka. Bez wpuszczania w nią tego, kogo ono nie zaprasza. Naruszone granice mogą objawiać się „niegrzecznym” zachowaniem, tupaniem nogami, „brzydkimi” słowami, złością.

6. Oczekiwania – nasze oczekiwania, że będzie miło. Dzieci oczekiwania, że dostaną prezent albo będą jadły ciasta. Cioć oczekiwania, że spokojnie sobie porozmawiamy, a dzieci będą ozdobą i umileniem świąt. One wszystkie mogą wytworzyć sporo presji na wszystkich i skutecznie odebrać nam radość świętowania. Usztywnienie, upór, poirytowanie, frustracja – po co nam one? Warto by przypomniały po co się chcemy spotkać i że lubimy luz i dobrą zabawę.

Te wszystkie potrzeby możemy mieć na uwadze w czasie świątecznych wędrówek i odwiedzin oraz w naszym domu, w naszej codzienności z dziećmi.

A jeśli masz ochotę zobaczyć więcej na temat tego, jak dbać o potrzeby dzieci i ich poczucie własnej wartości – to serdecznie zapraszam na kurs online Latawiec czy ptak?

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Subscribe to our newsletter

Get updates direct to your inbox.

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail.pl