Wstydzą się małe dzieci, a Ciebie ta sprawa nie dotyczy! – jeśli tak myślisz, to zgaduję, że jesteś mistrzem lub mistrzynią w strategiach ukrywania wstydu nawet przed sobą! Sprawdź, która strategia jest Twoja.

 

Bardzo trudne do przyjęcia uczucie, bardzo nieprzyjemne, ta chwila, gdy chcesz zapaść się pod ziemię, nie istnieć, cofnąć czas – to wstyd. Rozglądasz się nerwowo wokół: kto widział? Palą Cię policzki, mrowi wokół nosa, gorąco rozchodzi się po ciele. Zakrywasz ręka twarz. Marzysz, by na chwilę być niewidzialnym.

I koniec. Dalej nic się nie dzieje, bo stosujesz jedną ze strategii unikania wstydu. By go nie czuć, nie konfrontować się z tym, co ze sobą niesie, skąd pochodzi, co oznacza i co Ci mówi. Jakie to strategie?

 

4 strategie unikania wstydu

 

Liv Larsson („Anger, guilt and shame”) wyróżnia 4 strategie, które stosujemy po to, by nie czuć przykrego uczucia wstydu. Zobacz, którą Ty stosujesz, a może ich mieszankę?

Złość

To twoja wina, jak mogłeś, no przecież ci mówiłem – szukanie tzw. winnych i zrzucanie odpowiedzialności na kogoś innego, kąśliwa uwaga, syczenie lub krzyk. To złość. Liv Larsson twierdzi, że pod każdą złością jest ukryty wstyd. (Jednocześnie pamiętamy, że pod każdą złością jest również jakiś osąd, myśl, że coś nie jest tak, jak byśmy chcieli, by było i powinno być inaczej.)

Obwinianie siebie

Szukanie winy w sobie, tzw. poczucie winy, myśli na swój temat, że jestem beznadziejny, nic mi nie wychodzi. To obwinianie siebie. Nie pomaga wziąć odpowiedzialności, osłabia i zabiera moc. Gdy znajdziemy winnego, choćby samego siebie, łatwiej przez chwilę poradzić sobie ze wstydem, bo przynajmniej wiadomo przez kogo to.

Słabość

Popadanie w niemoc, słabość, czasami aż do miejsca, w którym nie możesz się odezwać, bo nie masz siły. Nawet myślisz, co odpowiedzieć, o co chodzi, ale nie jesteś w stanie fizycznie ani się odezwać, ani ruszyć. To także rezygnowanie z siebie na moment, odpuszczanie tego, co jest dla nas ważne, rezygnowanie (w nieświadomy sposób) ze swojej sprawczości i mocy. Znasz to?

Bunt

Siła, poczucie, że wszystko mi wolno. To bunt. Przychodzi z poczuciem, że nic i nikt mnie nie zatrzyma, że mogę robić, co chcę, ranić, kogo chcę. To obrona przez atak. Uciekanie od spotkania swojej wewnętrznej wrażliwości poprzez walkę. W swojej nasilonej postaci bardzo trudne miejsce. W łagodnej także trudne – zakładasz zbroję nieczucia i obojętności. Ale w środku wcale nie masz tej obojętności. Tam siedzi delikatne serce.

Którą wybierasz?

Dlaczego unikamy wstydu? Co on ze sobą niesie? Wstyd to nie tylko to przykre uczucie, to zlepek myśli i osądów na temat nas, sytuacji, innych. To także informacja i ochrona, która ma ewolucyjnie bardzo duże uzasadnienie. To wybór życia ponad zagrożenie. Dbanie o przetrwanie i bycie bezpiecznym.

 

Wstyd to śmierć

 

Już wyjaśniamy: ewolucyjnie wstyd powstał właśnie po to, by chronić nas przed zgnięciem. Gdy robimy coś trudnego dla społeczności, w której żyjemy, to istnieje zagrożenie, że ta społeczność nas odrzuci. Teraz to nie problem – możemy przeżyć zupełnie sami, możemy kupić jedzenie lub nawet w skrajnych sytuacjach o nie poprosić, pójść do hotelu i przeżyć. Kiedyś było inaczej – wykluczenie z grupy oznaczało śmierć. Jednostka samodzielnie nie mogła sobie poradzić. Dlatego wstyd chronił właśnie przed śmiercią, włączał się wtedy, gdy nasze zachowanie mogłoby oznaczać wykluczenie. I właśnie dlatego jest tak dotkliwy (i emocjonalnie, i fizycznie).

Jednocześnie Marshall B. Rosenberg mówił:

Nigdy nie rób niczego, by uniknąć wstydu.

Zobacz, te cztery strategie (i ich wersje pomieszane) sprawiają, że nie czujesz wstydu, ale za to czujesz złość, albo niemoc… Tymczasem Marshall polecał, by skontaktować się ze wstydem. Sprawdzić, co on ze sobą niesie, o czym konkretnym mówi Ci w danej chwili.

Wstyd może mówić o bardzo, bardzo ważnych potrzebach: o tym, że chcemy akceptacji, bycia ważnym, przynależeć do grupy, a więc być przyjętym, przygarniętym takim, jakim się jest. Jak to wygląda na przykładzie?

 

Parkuję tyłem i robię to źle…

 

Parkuję tyłem pod moim biurem, niestety nie wychodzi mi najlepiej, za pierwszym razem jest krzywo, za drugim o mały włos zarysowałabym samochód kolegi z pracy. Czuję wstyd. Ale nie chcę go czuć, więc najpierw się wkurzam: kto tak durnie postawił samochód, że teraz się nie mieszczę? Jak niby mam zaparkować, skoro Piotrek tak głupio parkuje? Biorę dwa wdechy, bo jednak chcę postawić samochód i pójść do pracy, robię dwa ruchy kierownicą i znów nie mam pewności, że dobrze robię. Tym razem obwiniam siebie: ale ja jestem beznadziejnym kierowcą, już chyba nigdy nie nauczę się tej cholernej zatoczki tyłem – myślę. Wtedy może pojawić się bezsilność. Opuszczam ręce, stoję w zatoczce po skosie, połowa bagażnika wystaje na jezdnię, a ja siedzę i nie mogę nic zrobić. Po chwili jednak zaczynam się buntować i mówię: co? Ja nie dam rady zaparkować? Będę tu parkować pół dnia i powtórzę manewr siedemnaście razy, ale zaparkuję. A co! Wolno mi parkować, ile tylko zechcę!

Potem mogę znów wpaść w złość. Moje reakcje mogą też pozostać w jednym miejscu lub być mieszaniną, a właściwie mieszanką – wybuchową.

Ale przecież unikam wstydu. A co tam się chowa? Oddycham przez chwilę spokojnie, mówię sobie: ok, unikam wstydu. Wstydzę się, a więc to znaczy, że coś ważnego dzieje się właśnie we mnie. No tak, czuję wstyd, bo bardzo bym chciała być postrzegana jako dobry kierowca przez kolegów z mojej pracy, żeby nie śmiali się ze mnie jeśli to widzą przez okna naszego biura lub stojąc z papierosem tuż obok mnie, przed wejściem do biurowca. Chciałabym akceptacji i zrozumienia, że czasami może być też tak, że parkuje się na cztery razy. Chciałabym przynależności do wspólnoty osób, które skądinąd są doświadczonymi i sprawnymi kierowcami. A ja też jestem doświadczonym kierowcą i sama sobie nie daję przyzwolenia na takie błędy. OK. Wiem już na czym mi zależy. Czuję ulgę. Dałam sobie chwilę czasu na kontakt ze sobą i zrozumienie, co jest dla mnie tu i teraz ważne i zrobiło mi się trochę lepiej. Teraz czas na sprawdzenie, co chcę z tym potencjalnie zrobić. Skoro wiem, co jest dla mnie teraz ważne może jest jakiś sposób, bym mogła o to zadbać. Chciałabym poprosić sama siebie o to, by następnym razem przy trudnym parkowaniu dać sobie czas i przestrzeń na powtórzenie próby i spokojnie podejść do tematu. A teraz chwila oddechu i próbuję ostatni raz.

Tym razem zaparkowałam wystarczająco dobrze.

Wstyd możemy przekuć w odwagę, w kontakt ze sobą, w akceptację i zrozumienie dla samego siebie. Zrozumienie i zauważenie wstydu to piękny i ważny krok do bycia uważniejszym i bardziej skoncentrowanym na swoim dobrostanie. Pomaga też wymknąć się automatycznym reakcjom i być bardziej skutecznym w życiu.

 

Bo czyż jest różnica między rozgniewanym, rozzłoszczonym człowiekiem a tym, który mówi: „ok, tym razem zrobiłem nie tak, jak chciałem, zastanówmy się, co z tym zrobić…”?

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl