Niby stosujemy NVC, niby wierzymy, że tylko działanie bez przemocy ma sens. A jednak, gdy przyjdzie  do mycia zębów (głowy, uszu, obcinania paznokci czy włosów albo jedzenia) – wpadamy w pułapkę. Pułapkę oczekiwań, muszeń i konieczności.

 

Znowu ktoś mnie pyta, jak przekonać dziecko do mycia zębów. No bo przecież trzeba, a ono nie rozumie. Oczywiście mam mnóstwo pomysłów i dobrych rad: zabawy szczoteczką, poszukiwanie zaginionych kawałków jedzenia, ukrywanie i odnajdowanie szczoteczki i pasty, opowieści o Wojtku, który zgubił się między zębami, oglądanie filmików, straszenie dentystą, czytanie o higienie jamy ustnej… można wyliczać bez końca. Oczywiście możemy – my rodzice – przejąć odpowiedzialność za zdrowe zęby naszych dzieci i nie wypuścić jej aż do 18. urodzin. Tak, możemy. Pytanie tylko, czy to nie jest przemoc? I jakie są tego konsekwencje dla nas i dla dzieci?

 

Jeśli dziecko nie chce myć zębów, to nie chce, bo wybierając niemycie zaspokaja swoje ważne potrzeby. Moje namawianie, straszenie, zapewnianie rozrywki może być przemocą. Przypomnij sobie nasz artykuł „Bez przemocy? Ja nikogo nie biję”, piszemy w nim o tym, że stan „bez przemocy” to stan czystego serca, w którym oddajemy całą wolność drugiemu człowiekowi. Dotyczy to także dzieci!

 

Mycie zębów, mycie głowy, chodzenie do szkoły, jedzenie – to tematy, które rodzicom spędzają sen z powiek. Bo boimy się, bo normy społeczne, bo trzeba przecież. I my to rozumiemy. I jako rodzice się z tym utożsamiamy. Też nieraz mamy te myśli w głowie, te problemy, te pomysły i te obawy.

 

Rozwiązania

Lecz jeśli za zachowaniem dziecka dostrzeżemy jego potrzeby, piękne potrzeby! Może to być samodecydowanie, może wpływ na to, co robię i kiedy robię, a może potrzeba zabawy. I bez oceniania, bez presji, przez przemocy zapytamy siebie, jak można zadbać o potrzeby dziecka i jednocześnie zadbać o jego zdrowie i bezpieczeństwo (by miał zdrowe zęby), wówczas pojawia się przestrzeń na kreatywność, na spontaniczność i nowe niecodzienne rozwiązania. Pamiętam jak jedna trenerka opowiadała mi, jak umówiła się z synem, że będą myli zęby przez szparki wentylacyjne w drzwiach od łazienki. Myślicie, jak można tak umyć porządnie zęby? Myli tak dwa dni, bo potem młody stwierdził, że to nieefektywne i siedząc w wannie jest lepiej i wygodniej.

Jeśli sięgamy w relacjach z dziećmi (i dorosłymi też!) po rozwiązania siłowe np. próbuję siłą wyegzekwować wdrożenie w życie moich pomysłów, to ma to swoje konsekwencje. Brakuje nam w takich rozwiązaniach uczenia dzieci wzajemnego słuchania, współdzielenia odpowiedzialności za wdrażane rozwiązania, wspólnego szukania pomysłów i ścieżek na uwzględnienie potrzeb obu stron.

Jeśli natomiast zastosujemy siłę, wywieranie presji itp., to szybko może się okazać (i niemal zawsze wcześniej czy później okazuje się), że jesteśmy w ślepym zaułku. Presja rodzi opór – nawet jeśli to się dzieje na mikropoziomie. Presja uniemożliwia rozbudzenie współpracy, a w sumie to jest to za czym większość rodziców tęskni.

 

Moje potrzeby

W każdej sytuacji (czy to zęby czy szpinak, czy marchewka, czy sprzątanie zabawek) tak naprawdę chodzi o potrzeby. I to jest to wielkie pytanie: jakie ja potrzeby zaspokajam, kiedy tak bardzo mi zależy na tym, by to moje biedne dziecię umyło zęby (natychmiast)? Poszło do szkoły? Zjadło szpinak? Ostrzygło włosy?

Uprzedzamy – nie ma na liście potrzeb: potrzeby mycia, kontroli, zdrowego odżywiania, dobrego wykształcenia, słuchania rodziców, spełniania próśb i oczekiwań. Takie (i wiele innych) potrzeby nie istnieją – a więc to nie tu. Szukajmy gdzieś indziej.

Co może być ważne dla rodzica w kontekście mycia zębów dziecka? A inaczej stawiając pytanie – jeśli już wiemy, że mycie zębów dziecka to jest stategia, to jaką potrzebę rodzica ona ma zaspokoić? I pewnie każdy z rodziców ma różne potrzeby w takiej sytuacji. My tak sobie myślimy, że to może chodzić z jednej strony o bezpieczeństwo i troskę, bo jako rodzice bardzo chcemy wspierać nasze dzieci w tym, by były zdrowe i zaopiekowane. Inny aspekt to na przykład potrzeba pokazywania świata, wypracowywania nawyków – chodzi o to, by uczyć dzieci pewnych zależności i tego, jak rzeczy działają w świecie, a także być może chodzi też o to, by wspierać dzieci teraz jak są małe, ale też w przyszłości w osiąganiu tego, co jest dla nich ważne, by umiały (o ile chcą) działać konsekwentnie, wytrwale. Być może też chodzi o pokazywanie dziecku zasad, które są dla nas waże, które obowiazują w świecie, a wszystko dlatego, że rodzicowi naprawdę bardzo, z całego rodzicielskiego serca zależy na wzbogacaniu życia dziecka i wspieraniu go w byciu szczęśliwym i zdrowym dorosłym w przyszłości.

Może to być także potrzeba kompetencji, by rodzic myślał, że dobrze się spisuje w roli rodzica albo potrzeba akceptacji, gdy inni rodzice lub babcie patrzą na to, co robimy. Wiele tu możliwości!

 

Wiele z nich możemy zaspokoić pewnie inaczej – jeśli naprawdę zależy nam na zdrowych zębach dzieci – to możemy znaleźć inne rozwiązanie niż mycie zębów: np. nie kupujmy słodyczy, zrezygnujmy z cukru i soków i wprowadźmy zdrowe odżywianie. Szansa na próchnicę spada wówczas wielokrotnie i dziecko może czasem nie umyć zębów lub umyć je mniej dokładnie i nadal być bezpieczne. I na pewno jest też wiele innych pomysłów!

Jeśli naprawdę zależy nam na tym, by dziecko wykorzystało czas intensywnego rozwoju i przyswoiło język angielski – zacznijmy sami się uczyć, słuchać audiobooków, znajdźmy towarzystwo anglojęzyczne, zapoznajmy kogoś z innego kraju, wyjedźmy na wakacje – zobacz, ile jest pomysłów na kontakt z językiem, a które nie są wkuwaniem listy słówek i pisaniem testów. Na pewno sam/a masz ich jeszcze znacznie więcej!

Jeśli naprawdę zależy nam na tym, by dziecko mówiło ładnie „proszę” – to mówmy proszę!

 

Potrzeby dzieci

Marzy nam się współpraca z dziećmi, gdzie wierzymy w nie, ufamy im, że one też chcą wszystkiego, co najlepsze dla siebie, a jeśli wsłuchamy się w ich potrzeby i uwzględnimy je nie będzie trzeba przekonywać, pilnować, bo one same wezmą odpowiedzialność za dany kawałek. Tak wezmą, bo będą wiedziały, że są uwzględnione i będą widziały sens tych działań. W tym momencie w rodzicach bardzo często pojawia się wątpliwość – a co jeśli nie wezmą?

My wierzymy, że wezmą, bo z natury są nastawione na współpracę, jeśli wierzą, że mają wybór i są na serio brane pod uwagę. Natomiast jeśli rodzic nie wierzy, że dziecko bez pilnowania, kontroli, straszenia, przekonywania, odwracania uwagi, nagradzania jednak umyje te zęby – zawsze może wybrać inną drogę. Ona nie jest ani lepsza, ani gorsza od tej, którą my proponujemy. Dla nas ona pokazuje i rodzicom i dzieciom co innego i inne jakości wprowadza w życie.

 

Jawi nam się pytanie, jak ważne jest dla nas rodziców, by pokazywać od najmłodszych lat dzieciom, że im ufamy, że są kompetentne i dadzą sobie radzę? (dla nas to bardzo ważne!) Albo na ile chcę budować relację z moim dzieckiem opartą na kontroli i pilnowaniu, i  przypominaniu? I co więcej, co się stanie, jak kiedyś przestanę kontrolować bo np. mnie nie będzie, albo dziecko wyjedzie na obóz lub będzie nocowało u przyjaciela?

 

Dziecko, podobnie jak dorosły, potrzebuje wolności, autonomii, decydowania o sobie, niezależności. To są bardzo ważne potrzeby. Jeśli zdecydujemy się dać mu przestrzeń, to nie będzie skupiać się na walce z nami (lub naszą przemocą), tylko poszuka odpowiedzi w sobie. Małe dzieci naśladują we wszystkim rodziców oraz starsze dzieci – robią wszystko: jedzą, wkładają do ust szczoteczkę, klepią w kanapę i robią masę innych rzeczy. Śmiejemy się: o, zobacz, jak powtarza, jak naśladuje. I dziecko robi to przez wiele lat – nasiąka wszystkim, co robimy. I jedyna droga, jaką my widzimy, to nasz rozwój, by dawać jak najlepszy przykład.

Czy stać cię na to, by zrezygnować z przymusu mycia, jedzenia, mówienia proszę i oddać dziecku odpowiedzialność? Nawet temu kilkumiesięcznemu?

Dzieci, nawet jedno, potrafią naprawdę dać w kość. Bezsilność i frustracja mieszają się z radością i szczęściem…

Gdy prosisz o umycie zębów…
szybkie wyjście z domu…
gdy zależy Ci na spójnym wychowaniu z żoną lub mężem…
Gdy nie chcesz straszyć konsekwencjami, karą ani mówić, że będzie Ci przykro…
Gdy chcesz partnerstwa, podejmowania obowiązków przez dzieci (i partnera)..
i gdy masz poczucie, że nikt Cię nie słyszy…

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl