Jakbyś po stu latach życia w samotności znalazła męża, a on przyszedłby do ciebie i wyniósł wielkie szafy, stoły i skrzynie, które stały na środku mieszkania, i które musiałaś obchodzić przeciskając się bokiem – taka jest siła empatii.

Cotygodniowe sesje empatii porównuje się czasami do prania, mycia, codziennej higieny. Potrzebna, żeby się nie zaniedbać, żeby utrzymać jakiś poziom napełnienia. I być może tak jest. Może nawet często. Jednak empatia ma taką moc, że działa nie tylko jak pranie czy masaż (na drugi dzień w koszu znowu leżą brudy, a plecy bolą), działa jak sprzątanie piwnicy, wynoszenie starych gratów, porządki sezonowe – dając lekkość, a do tego jeszcze jej troskliwa natura jest jak najlepszy mąż świata.

Jak to możliwe?

Empatia to nie jest współczucie ani współodczuwanie. To nie jest zgoda na to, co mówi druga osoba. To nie jest też pocieszanie, ani pomoc. Empatia jest wtedy, gdy staniesz obok drugiej osoby i z pełną uwagą wysłuchasz jej. Czasami wystarczy w ogóle nic nie mówić. Wystarczy, że w myślach jesteśmy przy tej osobie, że obejmujemy ją sercem i utrzymujemy przestrzeń wokół niej. A jeśli potrafimy, możemy tę osobę przeprowadzić przez proces wychodzenia z mętliku, natłoku myśli do bezstronnego opisu faktów i dalej do nazwania uczuć i potrzeb, na które wskazują. Gdy na końcu pojawi się prośba (do siebie lub kogoś) proces jest kompletny.

Co się dzieje? Gdy jesteśmy w natłoku myśli, ktoś nas zranił, coś przykrego, trudnego się wydarzyło, to często skaczemy z wątku na wątek, plączemy się, wracamy wiele razy do poszczególnych wątków, mielimy wciąż i wciąż czyjeś wypowiedzi, odpowiadamy coraz celniej i dobitniej (szkoda tylko, że już po wszystkim!) i nie przynosi to ukojenia. Przeciwnie – pogrążamy się w bólu, żalu i frustracji. Jeśli zaś ktoś nas słucha i czujemy jej akceptację, zrozumienie, to zaczynamy układać historię bardziej chronologicznie i dochodzimy do jakichś pierwszych konstruktywnych wniosków. I często wystarczy tylko tyle!

Jeśli zaś uda nam się nazwać nasze uczucia i dostać się do potrzeb, uświadomić je sobie, to przychodzi niesłychana ulga.

W czasie empatycznej sesji często zachodzi zmiana fizyczna w osobie, która nazwała swoją potrzebę – są to łzy wzruszenia, poruszenie, dreszcz. Wyraźnie widać w ciele, że właśnie wydarzyło się coś dużego. Naprawdę nie wiem – oprócz tego, że integruje się mózg wertykalnie: mózg gadzi z korą – co takiego się dzieje, że samo dotarcie do swojej potrzeby, nazwanie jej, uzmysłowienie, o co mi chodzi wywołuje już tak wielką zmianę. Ten moment poruszenia sam w sobie przynosi zrozumienie i ulgę. Obecność drugiej osoby, która jest przy nas, wspiera, akceptuje i troszczy się o nas dodatkowo działa oczyszczająco, wzmacnia poczucie własnej wartości, dając informację: jesteś OK. taki, jak jesteś. Jestem z tobą, bez względu na to, co powiesz. Możesz wypowiedzieć każdą potrzebę, nawet te, których się wstydzisz i ja nadal będę.

Czy to nie cudowne?

W czasie sesji dzieje się więc wiele – dowiadujesz się czegoś ważnego o sobie, masz szansę rozwikłać jakiś konflikt (wewnętrzny może), doświadczasz ulgi i fizycznej zmiany oraz doświadczasz akceptacji i wzmacniasz poczucie własnej wartości.

 

Zdecydowanie nie jest to zwykłe pranie.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl