Myślisz, że dzieci są grzeczne lub niegrzeczne? Posłuszne lub nieposłuszne? A może że powinny znać swoje miejsce? A może że chcesz, by w przyszłości odnalazły się w normach społecznych? Nie zostały odrzucone?

Tymczasem Janek, Kasia i Zosia znowu nie umyli zębów, Hanka rzuciła tornister na środku pokoju, Jerzyk zostawił wszystkie zabawki na dywanie, a Kuba nie chce włożyć butów.

Mogą się pojawić myśli generujące złość: jak zawsze, na złość, specjalnie, oni nigdy się nie nauczą. Odłóż na bok te myśli, zobacz przez chwilę szerszą perspektywę – popatrz na całą sprawę oczami żyrafy, które przecież są na baaardzo długiej szyi!

Po pierwsze zachowania dzieci są adekwatne do rozwoju ich mózgu. Trudno się spodziewać od 8-latka, że schowa książki na miejsce, a od 10-latki, że postawi tornister na półce. Nie są jeszcze do tego gotowe – chyba że je do tego zmusimy systemem kar i nagród, ale tego przecież nie chcemy z wielu, wielu powodów (bo chcemy budować więź, relację, bo kary skutkują przez chwilę, bo chcemy opierać się na miłości, a nie strachu itd.)

Po drugie pamiętajmy, że normy społeczne obowiązują nas, rodziców (w każdym razie w jakimś stopniu) i my pokazujemy dzieciom dzień po dniu naszym zachowaniem, co cenimy, a czego nie i dzieci chłoną to jak gąbki, po to, by za jakiś czas z tego korzystać, jak ze swojego. A więc to nasza odpowiedzialność, by przestrzegać tych zasad, które są dla nas ważne i pokazywać w ten sposób dzieciom, jak mogą postępować.

Po trzecie dzieci mają naturalną potrzebę współpracy, współzależności, wzbogacania życia innych ludzi – jeśli mają wybór, możliwość podjęcia decyzji, to chętniej się dogadają z rodzicami. Warto o tym pamiętać w trudnych chwilach!

A po czwarte?

Każde zachowanie, każde jedno – jest konsekwencją naszych potrzeb. Czasem jest manifestacją potrzeb, która jest odbierana przez otoczenie w miły sposób, a czasem jest trudnym lub wręcz tragicznym wyrazem niezaspokojonych potrzeb.

Jeśli dziecko nie chce wychodzić z domu, to może po prostu chce się jeszcze bawić (potrzeba zabawy), ale może chodzi mu o jego autonomię – może nie chce, by mu coś narzucano? Może chce samo o sobie decydować? I zauważ, że ta autonomia daje o sobie znać już u dzieci rocznych, dwulatków, które „buntują się”, bo chcą same podejmować decyzje, chcą sprawczości, chcą poczuć swoją moc, własną wolność i odpowiedzialność. To jak mocny to będzie „bunt” zależy od tego, jak mocno dokręcamy śrubę zależności, kontroli i narzucania naszego zdania.

Dziecko – podobnie jak dorosły – ma szereg naturalnych potrzeb i każde jego zachowanie wynika z dążenia do zaspokojenia tych potrzeb. Pamiętajmy, że to nie tylko potrzeba zabawy, humoru, radości, współpracy, ale też potrzeba wolności, autonomii, wybierania swoich własnych celów i marzeń oraz dróg do ich spełnienia. To także potrzeba rozwoju, kompetencji (dlatego warto dać dzieciom luz, a wtedy więcej i chętniej się uczą). Także potrzeba bezpieczeństwa, odpoczynku, wyrażania własnej seksualności. I cały szereg innych.

Patrzmy z ciekawością na to, jak dzieci zaspokajają swoje potrzeby i podążajmy za nimi, bo one najlepiej wiedzą, czego potrzebują.

 

No dobrze, napisałyśmy o potrzebach dzieci, a jak to pogodzić z potrzebami dorosłych?

Marshall Rosenberg mówił, że nie ma konfliktów na poziomie potrzeb, lecz są one na poziomie strategii, czyli konkretnych sposobów ich rozwiązywania.

I dzieci i dorośli mają potrzeby. One wszystkie są ważne, i potrzebują, by brać je pod uwagę. W codziennych sytuacjach jako dorośli też mierzymy się z etykietami i oczekiwaniami. Co znaczy dobra mama/dobry tata? Co znaczy wyrozumiały rodzic? Nie mówiąc już o idealnym rodzicu?

Gdy myślę, że mam być idealna, cierpliwa, wyrozumiała… I wiele innych oczekiwań nałożę na siebie. I wszystkie są ważne, bo przecież wynikają z moich potrzeb, tego kim chcę być, czuję spięcie w ciele. Spłyca mi się oddech. Pojawia się napięcie. Może to strach, może presja, może opór, a może wszystko po trochu.

 

Jedno co wiem, nie chcę działać pod presją samej siebie. Nie chcę siebie poganiać, strofować, zmieniać na siłę. Chcę sobie samej dać akceptację i czułość, zauważyć i przyjąć, gdzie jestem – sama ze sobą. Powiedzieć sobie samej: tak, czasem bywam cierpliwa, tak jak lubię, a czasem nie. I to ok. Chcę pracować nad swoją cierpliwością, a jednocześnie przyjmuję siebie taką, jaką jestem. Chcę dać sobie prawo do potknięć, błędów, pomyłek – bo życie nie jest misternie zaplanowanym scenariuszem, który odgrywam – to odkrywanie chwila po chwili, sekunda po sekundzie siebie w tu i teraz. Chcę odkrywać siebie z radością, spontanicznością i ciekawością. Wierzę, że w każdej chwili robię to, co jest najlepsze-możliwe? A czy ty wierzysz, że ty robisz to, co jest najlepsze-możliwe?

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl