Zaznacz stronę

Empatia wymaga ćwiczeń

Zrozumienie, utulenie, ukojenie, wybaczenie, akceptacja nie przyjdą same. Przyprowadzi je empatia! Co to jest?

W bólu bywa wiele cierpienia. Trudnych, oskarżających myśli. Szukania winnych. Poczucia krzywdy, oddawania innym odpowiedzialności albo poczucia winy. A gdy dochodzą do tego silne emocje, surowe oceny, trudne myśli, kręcące się w kółko, które powtarzamy i powtarzamy wciąż na nowo – sytuacja się jeszcze bardziej komplikuje. Oceny, osądy, uogólnienia – czasem utrudniają one zasypianie, czasem funkcjonowanie i cieszenie się życiem.

 

Gdy inni próbują nam pomóc, często mówią: nie martw się, nie warto o tym myśleć, daj mu spokój. Puść to, oddaj. Tymczasem nie da się tak po prostu tego oddać, bo to wraca niejako samo! Często wtedy spada na nas lawina dobrych rad z otoczenia. Rad dawanych z serca i troski, jednak nie przystających do naszej rzeczywistości.

Dobre rady nie działają, bo są strategiami, pomysłami tych innych osób, nie pasują do nas, do naszej psychiki, sposobu działania. Komuś łatwo przychodzi rozmowa o konfliktowych sytuacjach i potrafi szybko, wiele wyjaśnić, ktoś inny na samą myśl o takiej rozmowie czuje skręt w żołądku. Rozwiązania innych są rozwiązaniami innych, tam działają, a u nas wcale nie muszą.

Może zatem pożałować? Współczuć, wspólnie użalać się nad sobą, sytuacją? Oj biedna ty! Tak ci współczuję – mówią – jakoś to będzie, nie martw się, ułoży się.

Tak też można tylko zwykle to też nie działa. Niejednokrotnie pogrąża nas to w myślach i nakręca spiralę ocen.

 

Co można powiedzieć?

Nie piszemy, że rady czy użalanie nigdy i dla nikogo nie działają. To, co jest dla nas ważne w takich sytuacjach, to budowanie autentycznego kontaktu ze sobą. Zrozumienie tego co jest w danej chwili ważne dla mnie i jak mogę się tym zaopiekować, by życie było pełniejsze, szczęśliwsze czy nieraz łatwiejsze.

Marshall B. Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy (NVC) opisuje empatię jako towarzyszenie. Nie przyjmujemy na siebie czyjegoś uczucia, żalu, smutku, złości. Nie współdzielimy go, bo to byłaby sympatia. W  empatii natomiast chodzi o to, żeby drugą osobę widzieć i przyjąć z takim dokładnie doświadczeniem, jakie w danym momencie przeżywa. Z jej trudnymi lub łatwymi uczuciami, frustracją, lękiem, przeżywanym wciąż na nowo problemem. Przyjąć, objąć i dobrze wysłuchać.

 

Z tym wysłuchaniem bywa najtrudniej – tak pokazuje praktyka. Zwykle nie potrafimy siedzieć cicho i ugryźć się w język, gdy nasuwa się dobra rada. Wydaje się nam ona tak celna, że nic, tylko się nią dzielić. Jednak gdy wytrwasz, posłuchasz jeszcze chwilę, okaże się, że ta rada naprawdę nie była wcale potrzebna, bo jej adresat gdy wie, że jest bezpieczny i ma znaczenie sam znajdzie w sobie najlepsze dla siebie rozwiązanie. Najlepsze bo własne, przystające do życia.  Za dobrą radą stoi mnóstwo ważnych potrzeb – potrzeba troski, wsparcia, być może chęć pokazania swoich zasobów, a może i potrzeba przynależności czy akceptacji. To zestaw pięknych i ważnych potrzeb i od razu w głowie rodzi nam się pytanie jak o nie wszystkie zadbać, a jednocześnie zaufać, że nasz rozmówca jest kompetentny, że najlepiej jak umie na dany moment ogrania swoje życie. A także, że ma zasoby, by znaleźć odpowiedz na pytanie, co następnym razem chcę zrobić inaczej, by bardziej mi to służyło.

 

Rady odkładamy na bok i wracamy do słuchania! Możemy słuchać w ciszy – po prostu siedzieć przy osobie, która mówi o swoich przeżyciach, emocjach i obejmować je sercem. Nawet nie myślami – to nie ma aż takiego dużego znaczenia, czy my zrozumiemy i uporządkujemy (do naszych własnych szufladek!) to, o czym ktoś mówi czy nie. Ważne jest obejmowanie sercem, miłością. Podobno w coachingu jest powiedzenie, że gdy nie wiesz, co zrobić – to kochaj swojego klienta, a gdy nadal nie wiesz, co zrobić – to kochaj siebie.

 

Słuchanie aktywne

Oprócz milczenia i obejmowania sercem przy słuchaniu przydaje się także umiejętność aktywnego słuchania – możemy to zrobić na trzy sposoby. Po pierwsze możemy odzwierciedlać to, co słyszymy, parafrazować, powtarzać swoimi słowami, czasami coś porządkując. „Czy dobrze rozumiem Twoje słowa, że obecna sytuacja z bratem jest wyzwaniem i trudno ci w niej dojść do porozumienia”, „z tego co mówisz, widzę, że bardzo dużo emocji jest teraz w tobie? chciałaś, żeby to się wydarzyło, a stało się inaczej, tak?”

Drugi sposób to nazywanie, zgadywanie uczuć. „Czy to tak, że jesteś strasznie sfrustrowana i w dodatku bezsilna?”, „Słyszę, że ci żal i chyba też bardzo smutno, tak?”, „Czy to cię niepokoi?” Silne uczucia czasami skrywają się za różnymi myślami – to niesprawiedliwe, nie fair, tak się nie robi, czuję się rozczarowana, oszukana, winna. To wszystko nie są uczucia, tylko nasze myśli, pomysły na to, co robi, mówi, czuje i jakie intencje ma druga strona. Próbujmy unikać tych pułapek. Gdy mówimy „jego zachowanie jest niesprawiedliwe, czuję się oszukana” – to nie przynosi ulgi, zapętlamy się coraz bardziej w oskarżeniach i planowaniu kary, zemsty, czegoś strasznego, co spotka tę drugą stronę i sprawi, że nas popamięta i raz na zawsze się nauczy, dowie, jak to jest.

Szukajmy zatem uczuć, tego, co w nas siedzi, w naszym ciele – zaciśnięte gardło, spięcie w ramionach, przyśpieszony oddech, ściśnięty żołądek, trzęsące się kolana i nazywajmy te uczucia: smutek, żal, frustracja, bezsilność, napięcie, rozgoryczenie, złość, wstyd, strach, lęk, niepewność, ale też współczucie, radość, ulga, szczęście, spokój itp.

Po nazwaniu uczuć możemy spróbować namierzyć i nazwać potrzeby. Czego teraz pragniesz, za czym tęsknisz? Czy to niezależność, wolność, autonomia, integralność? A może poczucie sensu, celu, kompetencji? A może bycie ważnym, zauważonym, wysłuchanym, zrozumianym? Może zależy ci na większej harmonii, bliskości z naturą?

Pamiętaj, że uczuć i potrzeb nie da się zgadnąć źle. Jeśli zapytasz – czy to smutek? A ktoś czuje lęk, to i tak twoje pytanie przybliży go do miejsca uczuć. „Smutek? Nie, to bardziej tutaj, w klatce piersiowej, czuję, jakby coś mnie ściskało, aha, to lęk!” Podobnie z potrzebami. „Chcesz sama wybierać swoje plany?”, „Nie, bardziej mi chodzi o to, żeby… hmmm… brać mnie pod uwagę, żeby się ze mną liczył, kiedy podejmuje swoje decyzje”.

I wtedy przychodzi ulga.

 

I najtrudniejsze: empatia wymaga ćwiczeń. Nie wystarczy przeczytać artykułu czy książki, żeby tak naprawdę dobrze zrozumieć, o co w tym chodzi. Trzeba to poćwiczyć. Sprawdzić, jak się czujesz, gdy ktoś w taki lub inny sposób słucha ciebie. Poczuć na sobie, popróbować porządkować i nazywać czyjeś uczucia i potrzeby. Zobaczyć, jak to działa.

 

To jak z brzuszkami – możesz na pamięć znać cały układ skalpela Chodakowskiej, ale musisz ćwiczyć codziennie, żeby twój brzuch wyglądał jak na zdjęciu. Mówimy też o mięśniu empatii, a potwierdzają to badania neurologiczne, mózg uczy się empatii, nasze ciało uczy się i zaczynamy dawać empatię (komuś, ale też sobie) z najwyższej półki!

A wtedy przychodzi ukojenie naszych smutnych, trudnych, ciemnych miejsc. Pierwszy krok do obdarowania innych empatią to obdarować empatią siebie (ale o tym będzie w osobnym tekście).

 

Hmm… Z empatią każdemu do twarzy!

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Subscribe to our newsletter

Get updates direct to your inbox.

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail.pl