Nonviolent Communication zwane po polsku Porozumieniem bez przemocy to podejście opracowane przez amerykańskiego psychologa dra Marshalla Rosenberga. Jego głównym celem jest budowanie  kontaktu we wzajemnej współpracy i branie siebie nawzajem pod uwagę. Kontakt w Porozumieniu bez przemocy to między innymi uważność na to, co jest tu i teraz: na uczucia i potrzeby zarówno swoje, jak i drugiej osoby. Jak mówił Rosenberg: „Zrozumieć potrzeby drugiej osoby nie oznacza rezygnacji ze swoich własnych. Oznacza natomiast okazanie drugiej osobie, że jesteś zainteresowany zarówno swoimi, jak i jej potrzebami.”

 

W naszym odczuciu założenia Porozumienia bez przemocy są proste a jednocześnie  stosowanie ich w praktyce nie zawsze bywa łatwe. By zrozumieć dlaczego się tak dzieje, warto przyjrzeć się, jak funkcjonuje ludzki mózg. Dlatego w tym artykule chcemy pisać o NVC i łączyć to podejście z najnowszymi odkryciami neurobiologów, a także Praktyką Pozytywnej Neuroplastyczności według  Ricka Hansona, amerykańskiego neuropsychologa. Gdy wiemy, jak nawykowo działa nasz mózg, jakie ma dostępne tryby, kluczowe neurobiologiczne potrzeby, wtedy łatwiej spojrzeć na siebie z ciepłem i życzliwością. Może nas to wesprzeć w praktyce takiego stylu komunikacji i budowania relacji, na jakim nam zależy. Krok po kroku pomimo tego, że częściej niż byśmy chcieli taki kontakt wciąż jeszcze nam nie wychodzi.

Porozumienie bez przemocy zakłada, że każde zachowanie, każde słowo, każda wypowiedź nasza lub innej osoby wynika z próby zaspokojenia potrzeb. Właśnie te uniwersalne jakości, w ujęciu NVC, są wspólne dla wszystkich ludzi. Bez względu na miejsce zamieszkania, wiek czy zajęcie bywa w naszym życiu, że nade wszystko potrzebujemy bezpieczeństwa, spokoju, radości czy na przykład bycia uwzględnionym oraz wziętym pod uwagę. Te wszystkie potrzeby zaspokajamy na różne sposoby. Nieraz bardziej, a nieraz mniej konstruktywnie. Czasem sięgamy po strategię (czyli sposoby zaspokajania potrzeb), które nie dość, że nie pomagają, to często utrudniają nam osiągnąć to, o co nam chodzi.

Zilustrujmy to na przykładzie.  Magda jest osobą niezwykle towarzyską i wolny czas spędza na spotkaniach ze znajomymi,  a jej siostra Dorota woli spędzać czas na czytaniu książek i spacerach w lesie. Trudno im się zrozumieć. Każda stara się przekonać drugą o tym, że jej forma spędzania wolnego czasu jest lepsza. Jeśli popatrzymy na obie siostry z miejsca Porozumienia bez przemocy, czyli jeśli jako priorytet postawimy sobie nawiązanie kontaktu, usłyszenie się i wzięcie pod uwagę potrzeb obu stron, możemy zobaczyć zupełnie inny obraz. Obie siostry mają te same potrzeby np. bezpieczeństwa i radości. Zaspokajają je jednak za pomocą zupełnie innych strategii. Zauważenie przez siostry, że czas spędzony ze znajomymi i czas na spacerze w lesie zaspokaja tą samą potrzebę może być dla nich początkiem zupełnie innej relacji. Do tej pory obie siostry, mimo że miały potrzebę budowania kontaktu ze sobą, wybierały strategię, która choć miała tą potrzebę zaspokoić – nie działała. Każda z nich próbowała przekonać drugą, że jej sposób spędzania czasu jest jedynie słuszny. Zamiast nawiązywać kontakt (i zaspokajać potrzebę kontaktu i bliskości), zamykały się i oddalały od siebie.

Teraz dzięki Porozumieniu bez przemocy mogą:

  • zobaczyć, co ich łączy (wspólna potrzeba np. bezpieczeństwa i radości),
  • zauważyć, że obu tak naprawdę chodzi o to samo, czyli nawiązywanie więzi,
  • zacząć stosować strategie, które pozwolą zaspokajać w sposób bardziej efektywny potrzebę więzi (zobaczyć perspektywę drugiej strony, pozbyć się chęci posiadania racji na korzyść posiadania relacji itp.).

Kiedy obie siostry próbowały mieć rację i nie widziały, ani nie słyszały siebie nawzajem ich mózgi pracowały w  trybie reaktywnym, w którym zamykamy się, nie ufamy, potrzebujemy się bronić. Efektem jest atakowanie lub wycofywanie się z relacji. Taka relacja jest dla mózgu zagrożeniem. Bez udziału naszej świadomości automatycznie przyjmujemy postawę obronną. Co jest dla nas i dla drugiej osoby niekorzystne, bo mimo pozytywnych intencji strategia taka oddala nas od skutecznego zaspokajania potrzeb.

 

A oto inny przykład. Gdy usłyszymy kogoś mówiącego do nas „Jesteś egoistą, nie można na tobie polegać.” możemy poprzestać na tych słowach i zacząć walczyć (krytykując, pouczając, oceniając) albo wycofać się (puścić te słowa mimo uszu, zmienić temat itp.) lub w ogóle nie zareagować.

Możemy też popatrzeć na to zdanie z perspektywy uczuć i potrzeb i zastanowić się, co kryje się za słowami osoby je mówiącej. Może jest zirytowana? A może czuje bezsilność? Być może bardzo zależy jej na wsparciu, a może potrzebuje być częściej uwzględniana w danej relacji. Opcji jest wiele o jakie uczucia i potrzeby może chodzić. Natomiast jak nam się uda je nazwać i zauważyć, cała sytuacja się transformuje i pojawia się więcej pomysłów, jak sobie z nią poradzić. Być może zamiast ocen i bronienia się pojawi się ciekawość. Co takiego się stało, że ta osoba tak czuje i ma takie potrzeby niezaspokojone.

Komunikaty, które wysyłamy w świat z miejsca świadomości swoich uczuć i potrzeb mają moc budowania kontaktu – bo zwiększają prawdopodobieństwo tego, że obie strony się wzajemnie usłyszą i uwzględnią, a to już krok do wspólnego wypracowywania rozwiązań wygrany-wygrany. W odróżnieniu od sytuacji rozwiązywanych w sposób,  gdzie jedna osoba przegrywa, by druga mogła wygrać.

Kiedy  to jedna osoba narzuca swoje zdanie czy rozwiązanie a druga (z miejsca lęku, braku pomysłów jak wygrać, lub w oczekiwaniu na korzyści) rezygnuje z siebie poprzez odpuszczenie, wtedy mózg niezwykle łatwo przełącza się w nawykowy, nastawiony na przetrwanie tryb reaktywny.

To co jest ważne, to to, że potrzeby niezaspokojone nie znikają. One są i czekają na dogodny moment, by o sobie przypomnieć. Gdy rozwiązanie wypracowane jest w dialogu, we wzajemnym uwzględnianiu siebie, z miejsca świadomego wyboru i kontaktu ze sobą – mózg przełącza się w inny tryb: responsywny i możliwe jest jednoczesne uwzględnianie tego, co dla jednej i drugiej osoby jest ważne.

W tryb responsywny mózg wchodzi, kiedy zasadnicze jego potrzeby są zaspokojone.

Nasz mózg działa w dwóch wymienionych trybach. Tryb responsywny przynosi życie z miejsca poczucia zaspokojenia, w stopniu zasadniczym potrzeb bezpieczeństwa, satysfakcji i poczucia więzi. Nie chodzi tu o to, abyśmy czuli się idealnie bezpieczni czy mieli idealne relacje z innymi (więź). Chodzi raczej o stan docenienia tego, co już jest. Taki stan powoduje większe zaufanie, otwartość elastyczność, poczucie wartości, siły i dostatku. Nasz organizm w sposób zrównoważony gospodaruje zasobami, nasz mózg jest otwarty na naukę i szukanie okazji oraz kreatywne podejście do życia.

Tryb reaktywny to stan braku i lęku. Nasz organizm się wyczerpuje. Nasz mózg jest nakierowany na skupianie się na negatywach i ochronie. Umysł jest zamknięty. Innych ludzi postrzegamy jak „piekło”, jak powiedział Sartre.

 

Jeśli żyjemy w duchu Porozumienia bez przemocy łatwiej nam kierować swoim życiem (i mózgiem) tak, aby jak najczęściej i jak najdłużej przebywać w trybie responsywnym i efektywnie zaspokajać swoje potrzeby.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl
 

Wyrażam zgodę na otrzy­my­wa­nie new­slet­tera od NVCLab.pl. Wiem, że w każdej chwili mogę swoją zgodę wycofać. Twoje dane są u nas bezpieczne, nie przekażemy ich nikomu.

FreshMail.pl